Blog naszacukrzyca.pl

Reklama

Glukometr nowej generacji! Sprawdź!

Matka z córką – poważnie o cukrzycy

Coraz częściej moja starsza córka podejmuje temat cukrzycy. Pytania są najróżniejsze. Niektóre śmieszą, inne zaskakują, wszystkie jednak zmuszają mnie do tego by odpowiedzi udzielone, mojej ciekawskiej córci, były jasne i zrozumiałe.

Pomysłowość 5 latka w dzisiejszym świecie jest nie do podrobienia. Ostatnio pytała o to, kto ma trzustkę a kto jej nie ma. Pytała o świnki, kota, członków naszej rodziny i krzew malin. Zapytała czy można pożyczyć dla mnie trzustkę od naszego psa. Jednym słowem było co tłumaczyć i było bardzo zabawnie.

Najtrudniej jednak wytłumaczyć dlaczego wujek Piotrek i ja mamy cukrzycę, gdy pozostałe dzieci babci nie mają. Zapytała mnie również jak to jest, że ona nie ma cukrzycy i czy gdy będzie dorosła to wtedy jej się pojawi. Wytłumaczyłam jej, że cukrzyca może brać się z różnych powodów choćby takich jak w wyniku jakiejś innej choroby, bądź tak jak u mnie i mojego brata w wyniku nie działania jednej z funkcji trzustki. Zapytała mnie wówczas jak to możliwe, że trzustka „działa tylko w tamtych celach a w tej jednej nie”. Najłatwiej było mi jej to wytłumaczyć na zasadzie działania pralki, która ma wiele funkcji, i działa nawet, gdy jedna z nich się popsuje.

Pytała również o to czy ja sama sobie tą moją trzustkę popsułam. Wytłumaczyłam jej, że czasem jest tak, że coś otrzymujemy w genach. Nie bardzo zajarzyła geny, wiec łatwiej było tłumaczyć za pomocą terminu „spadek”. Wytłumaczyłam jej, że wraz z wujkiem Piotrem dostaliśmy tą trzustkę bez tej jednej funkcji tak jakby w spadku po innych członkach rodziny.

Jednego dnia z bardzo poważną miną przyszła zapytać się czy przez cukrzycę można umrzeć i jak ja długo będę żyć. Pytanie bardzo poważne i po jej minie było widać, że również odpowiedź na nie to dla niej bardzo ważna rzecz. Powiedziałam jej wówczas, że gdy dba się o swoją cukrzycę to można bardzo długo żyć.

Wiktoria pewnego dnia podeszła do mnie i powiedziała, że dla niej cukrzyca to nie problem i, że nie przeszkadzałaby jej w życiu, bo przecież żyje się normalnie. Fajnie, że moje dziecko tak myśli, zresztą  nie ma się też, co dziwić, skoro od maleńkiego jest przyzwyczajona do widoku kłującej się mamy. Czasem nawet mnie naśladuje, gdy mierzę poziom cukru, czy nastawiam pena. Nie ma u niej myślenia, że skoro jestem chora to jestem inna, gorsza. Dla niej słodka mama to coś normalnego.

Pewnie czeka mnie, jeszcze nie jedno pytanie od mojej córki o cukrzycę, bo im będzie starsza tym te pytania nabiorą innego kształtu będą bardziej dociekliwe. Jedno jest pewne każda udzielona odpowiedź jest bardzo wiele warta dla małego człowieka, który poznaje otaczający go świat. Każdy taki mały człowiek pytający o jakąkolwiek chorobę, to szansa na wyedukowanie przyszłego społeczeństwa i wyzbycie się „chorobowych mitów”.

Marta Furmaniak

promo_774_120_px

  • Krystian B

    No nie powiem – choć Kostek ma 4 miesiące juz rozmyślam jak z nim rozmawiać na temat cukrzycy 😉 coś czuje, ze będę musiał wykonać telefon do ciotki Marty 😉